#ZelPodPrysznic oraz #dezodorant Le Petit Marseillais

Pierwsza moja kampania, jako Ambasadorka Le Petit Marseillais dotyczyła testowania żeli pod prysznic oraz nowych dezodorantów. Pierwsze co mnie naprawdę urzekło to paczka, która przyszła oczywiście wraz z zawartością.

Poleca sie na niebiesko LPM (6)W środku znajdowała się również ładnie wydana matowa mini książeczka, która zawierała szereg informacji o samej marce, jak i jej produktach. Lubię takie rzeczy, bo wiem przynajmniej z czym mam do czynienia, a przecież i o to w takich akcjach chodzi.

Zanim zgłosiłam się do testów, internetowo sprawdziłam skład kosmetyków. #Żel używałam już wcześniej, natomiast dezodorant był nowością. Jestem uczulona na parabeny, stąd zawsze sprawdzam skład kosmetyków i te na pierwszy rzut oka są ok.

Szczerze mówiąc to jestem raczej zwolenniczką antyperspirantów w kulkach, jednak uważam, że nie ma lepszej możliwości, jak przekonać się do czegoś innego, jak właśnie podczas takiego #test. W moim przypadku poprzeczka została dodatkowo podniesiona, gdyż organizm kobiety po ciąży wyzbywa się nagromadzonej wody, stąd potliwość jest zwiększona. Osobiście zauważam to niestety dość mocno, gdyż wcześniej nie miałam problemów i w zasadzie każdy antyperspirant był skuteczny. Do tej pory używałam kulki na bazie naturalnych składników i nie zawsze zdawała ona egzamin, stąd byłam ciekawa jak poradzi sobie #dezodorant #LPM. Żelu używałam już wcześniej, jednak był w innej nucie zapachowej. Byłam z niego zadowolona, więc mniej więcej wiedziałam czego mogę się spodziewać.

Szukam koleżanki

W zestawie otrzymanym od #LePetitMaresillais znajdowały się żele i dezodoranty w 2 nutach zapachowych: Biała brzoskwinia i nektarynka (które zostały ze mną) oraz Kwiat pomarańczy. Sama kampania była przeznaczona dla ambasadorek oraz jednej z jej koleżanek/przyjaciółek. Zaprosiłam do testów swoją koleżankę, która niedawno również została mamą, a dodatkowo po starcie bloga okazało się, że ma ona całkiem sporo komponentu niebieskiego (o co chodzi z tym niebieskim pisałam w moim pierwszym poście) – zresztą jak podejrzewałam 😉 Także będzie dodatkowa opinia do niebieskiego porównania 🙂 Ona dostała Kwiat pomarańczy.

A więc do dzieła

Moja Pani z polskiego profesor Gabrusewicz zawsze mówiła, że nie zaczyna się zdania od „a więc”…

Więc… do testów 🙂

Zacznę od #żel. Ma on gęstą konsystencję, dzięki czemu nie spływa z rąk/gąbki/myjki. Dobrze się pieni, więc jest dość wydajny. Nie zawiodłam się, bo fajnie pachnie i przez chwilę pozostawia zapach na skórze. Nie zauważyłam, aby skóra była przesuszona, ale też do nawilżania używam balsamu. Generalnie uważam, że kosmetyki powinny być do jednej raczej funkcji. Żel na pewno nie przesusza skóry i jest ona odświeżona. Pachnąca jest, ale też tylko przez chwilę. Po kąpieli. Jeszcze chyba nie spotkałam żelu, który zostawia zapach na skórze dłużej. Ale nie ma co ukrywać. Jestem fetyszystą zapachowym i uwielbiam zapachy i prysznic z Le Petit Marseillais to dla mnie osobiście prawdziwa #przyjemność 🙂 Producent na opakowaniu zapewnia wyjątkową delikatność żelu, łagodne oczyszczanie skóry oraz otulanie jej świeżym, apetycznym zapachem, nawilżanie i odświeżanie. No i zgadzam się, że tak jest.

#Dezodorant wzbudził we mnie jednak trochę więcej emocji. To co zdecydowanie zasługuje na pochwałę to to, że nie jest tak duszny i gryzący w gardło, jak np. męski dezodorant jednego z czołowych producentów. Często rano, nawet po kilkunastu minutach nie mogłam wejść do łazienki, gdyż od razu zaczynałam kaszleć. Z Le Petit Marseillais tego nie ma. Dodatkowo nie zawiera on soli aluminium – dla mnie duży plus. Dezodorant nie pozostawia też śladów na bluzce i szybko się wchłania. Nie podrażnia skóry, nawet po depilacji. Ma też bardzo poręczny kształt, który fajnie mieści się w dłoni. Niestety ten kształt powoduje, że pojemnik jest wyjątkowo ‚wysoki’ stąd w momencie wyjazdu przegrał niestety z moim wcześniejszym antyperspirantem. Jak dla młodej mamy to dezodorant zapewnia ochronę w przypadku niebyt ruchliwego dnia. W momencie, gdy już trzeba było podejść gdzieś zdecydowanym tempem bądź był dzień aktywności fizycznej, nie zapewnił już on takiej ochrony. Powiem więcej, czułam się nawet dość niekomfortowo. Jednak i tak sprawdził się lepiej niż mój dotychczasowy antyperspirant w kulce. Choć nadal dla mnie nie jest ideałem.

Podsumowując. Żel ma zdecydowanie więcej plusów niż dezodorant, natomiast w przypadku dezodorantu pojawiają się i minusy. Ogólnie całość oceniam na 4.

#Bonus

Jak wspomniałam w teście brała ze mną udział niebieska koleżanka :). Zapraszam Was zatem i do jej opinii, którą znajdziecie tu.

#Video

Jest i pierwsza opinia video. Znajdziecie ją na moim fanpage’u tu. Zapraszam 🙂

Reklamy

4 komentarze Dodaj własny

  1. Kamila pisze:

    No nie mogę, prawie jakbym czytała moją recenzję 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s